26 mar
2013
Kategoria: Bieganie, Lifestyle
Dodane przez    9 koment.

8 Półmaraton Warszawski

Numery startowe przypięte do bluz przed półmaratonemW końcu siadłam do komputera i mogę spokojnie napisać relację z półmaratońskiego debiutu. Pewnie martwiliście się czemu tak długo się nie odzywam, ale jestem :) A co najważniejsze cała i zdrowa :)

Na samym początku chciałam pogratulować organizatorom: bezproblemowo odebrałam pakiet w sobotę wieczorem, przy depozytach nie było kolejek, mimo zimnego i niedobrego makaronu organizacja zasługuje na ogromny plus :) Wolontariusze wytrzymali tyle godzin na tym mrozie, co jest godne pochwały!

Kiedy już miałam pakiet w rękach zabrałam się za przyczepienie chipa oraz numeru startowego. O ile z chipem nie miałam problemu, tak numer nie wiedziałam do czego zamontować. Po prostu nie mogłam się zdecydować czy biec w kurtce. Mimo wątpliwości poszłam spać, wcześniej wypijając pół litra mocnego naparu z melisy. Budzik nastawiony na siódmą rano nie zadzwonił, gdyż obudziłam się dokładnie o 6:06. Zdecydowałam, że biegnę tylko w bluzie, spokojnie przy śniadaniu przyczepiłam numer startowy i po ósmej wyjechaliśmy (ja i mój osobisty zając) w stronę Stadionu Narodowego.

Przed startemNa miejscu porobiliśmy kilka fotek. I teraz hit sezonu!!! Uwaga mam zdjęcie z Marcinem Kargolem! Ha! Taka jestem sprytna, chociaż podejście do obcego mężczyzny nie było łatwe. Gdyby nie zachęta Ad. to nawet bym się nie pchała. Po raz pierwszy w życiu poprosiłam nieznajomego o zdjęcie. Stres był tym większy, że Marcin nie stał sam, tylko w grupce wszystkich pacemakerów. (Serdecznie pozdrawiam wszystkich Zajączków :D)

Po tych emocjach oddaliśmy rzeczy do depozytu, nałożyliśmy worki na śmieci od wiatru (żeby Nas nie przewiało na moście) i zaczęliśmy konkretną rozgrzewkę kierując się w stronę startu. Ustawiliśmy się w szarym końcu strefy marzeń mojego debiutu (czyli dwie godziny). Na starcie zorientowałam się, że obgryzam wargi i jestem wprost przerażona. Pytałam siebie patrząc na tych wszystkich ludzi “Co ja tu robię? Jakim cudem ja chcę biec non stop 21km?”. W końcu doszłam do linii startu i zaczęłam biec. Pierwsze 5km to była sama przyjemność, zwłaszcza jak organizm się porządnie rozgrzał. Do 12km było wprost rewelacyjnie :) Biegłam lekko i z wielką radością, chociaż wiedziałam że o dwóch godzinach będę nadal marzyć. Koło 13km zaczęły delikatnie boleć plecy i wtedy poczułam, że czeka mnie coraz większa walka. Na 14km dołączył się do Nas mój dobry kolega z okresu studiowania :) Chwilę porozmawialiśmy i zostawił Nas przed samym podbiegiem.

No właśnie podbieg…to było mega wyzwanie. Jak tylko zobaczyłam tę stromość to wiedziałam, że czeka mnie ogromna walka. Drobiłam jak mogłam, wkurzona byłam bo prędkość nie zachwycała, jednak najważniejszym było cały czas starać się biec. Mój Zając motywował, upominał i ciągnął w górę dopingiem. Na samej górze od razu pomyślałam, że trzeba jak najszybciej wrócić do swojego tempa i biec dalej. Nogi miały siłę, tylko reszta ciała jakoś niezbyt i wtedy byłam pewna że mam początki ogromnego kryzysu.

Zaczęłam biec umysłem. Widziałam ludzi którzy idą, nachodziły mnie myśli “Czemu ja biegnę? Mogę z nimi iść”, ale zaraz pojawił się karcący głos w głowie “Dorota walcz! Dasz radę! Całą zimę na to czekałaś!”. Wtedy Ad. mówi zobacz jest palma, teraz to już z górki. Ok palma zaliczona, następny kryzys to ten przedłuuuugi most Poniatowskiego. Biegłam i co chwilę jęczałam “Czemu on jest taki długi? Kiedy Wisła?”. Ad. konsekwentnie powtarzał, że najpierw początek Wisły, potem środek i już końcówka. Kilometry ciągnęły się jak nigdy. Kiedy już biegłam pod mostem poczułam, że naprawdę jestem w stanie dokończyć ten bieg. Uwierzyłam, że jest to możliwe i tak też się stało.

Medal Półmaratonu Warszawskiego i numer startowy

Pełna zadowolenia odebrałam medal, folię i ruszyłam w stronę depozytów oraz picia. Nogi drżały jakby złe na mnie, że już nie biegniemy. Okazało się, że mój (nasz) wynik to równe 2:15:00 !!!! Jestem przeszczęśliwa :) :) Uwielbiam biegać, to doświadczenie wiele mnie nauczyło, wiem co muszę wzmocnić oraz poprawić do jesiennego Maratonu Warszawskiego.

Mam nadzieję, że spotkamy się na mecie we wrześniu :) Dzisiaj pierwszy rozruch po półmaratonie i układnie planu treningowego na maraton. Chętnie przyjmę porady i wskazówki :) Ale dokładniej opiszę wszystko przy najbliższej okazji.

Podsumowanie:

- jak na pierwszy raz myślę, że wynik nie jest najgorszy. Mnie całkowicie zadowala;

- wiem, że czeka mnie spora praca na podbiegach, a zwłaszcza na zbiegach (po schodach w dół nogi bolą);

- muszę wzmocnić ręce oraz dolny odcinek kręgosłupa, bez tego ani rusz;

- wiem co to znaczy bieganie w bólu i teraz śmiać mi się chce jak pomyślę, że marudziłam na treningach;

- koniecznie muszę wprowadzić interwały do mojego treningu;

- teraz już jestem pewna, że w 60% biegnie się głową. Jeżeli umysł nie chce biec to nawet najmocniejsze nogi ani sprzęt nie pomogą.

P.S. Do półmaratonu przygotowywałam się dokładnie według tego planu – link.

  • Poezja biegania

    Gratulacje! Widać, że Marcin z możliwości zdjęcia z Tobą był dumny jak paw :)

  • Leszek Deska

    Gratulacje, czytałem o tym zdjęciu u Marcina :)

  • Dorotka

    Dziękuję bardzo za gratulacje :) teraz skupiam się na nowej życiówce na 10 km i trenowaniu do maratonu ;)

    • Poezja biegania

      A ile planujesz wybiegać na 10 km?

      • Dorotka

        Teraz mam ponad 59 minut. 21 kwietnia startuję w Lublinie i chcę zrobić 55 minut :)

        • Krasus

          Powodzenia! Ja 21.04. też biegnę dychę i zamierzam zrobić życiówkę:)

  • LUKas

    Spoko dasz radę w 55 tam będzie płaska trasa i rzekomo szybka. W 8 Pólmaratonie Warszawskim tez debiutowałem i zmagałem się z kryzysem na ostatnich 2 km ale doczłapałem i mam wynik który będzie do poprawienia

    • Dorotka

      Gratuluję debiutu :) z jakim wynikiem ukończyłeś? Co do Lublina to wiem że płaski teren dlatego liczę na poprawę :) Krasus mam nadzieję, że w kwietniu będziemy świętować życiówki! Domyślam się, że atakujesz poniżej 40 minut?

  • Piotr Stanek

    Gratulacje :) Dorota :)
    i powodzenia na 10km :)