21 lis
2014
Kategoria: Bieganie, Lifestyle, Zwierzęta
Dodane przez    4 koment.

Bieganie po zmroku – nocą

Jesienna droga nocąJesień jest zimna, pochmurna, deszczowa i ciemna. Im bliżej końca roku tym coraz ciemniej. Niestety często wracając do domu jest już konkretnie ciemno i nie ma jak zrobić treningu za dnia. Rano też wcale nie jest lepiej, a zresztą łóżko to bardziej kusząca opcja. Poza tym osobiście musiałabym wstawać najpóźniej o czwartej, bo bez śniadania mój organizm nie ma sił biegać, a i po śniadaniu muszę odczekać. Dlatego wolę biegać wieczorami, klimat przerażający, zwłaszcza gdy wybierasz las i pola.

Wybierając się na nocne bieganie po bezdrożach pamiętajmy o kilku ważnych zasadach.

Przede wszystkim nie idźmy sami. Zwerbujmy chociaż kolegę, koleżankę. To najlepszy moment dla kobiet na namówienie męża, chłopaka, narzeczonego na bieganie. Jak przetrwa deszcze, zamiecie to będzie z niego urodzony ultras. A dodatkowo niesamowicie zbliżycie się do siebie. Wiem, co mówię…mam za sobą maraton w Poznaniu z Ad. A dopiero się rozkręcamy!

Dwa biegające psyDodatkowo możesz zacząć biegać z psem. Sama zazwyczaj biegam z dwoma, czyli z szybkoprędką Tosią i dostojnym Burnem. Pamiętajmy o odblaskach dla psiaków. Jeżeli nie dysponujemy odblaskowymi szelkami, smyczą to wystarczy zamontować do zwykłej obroży takie same odblaski jakie bierzemy dla siebie.

Zresztą to kolejna bardzo ważna kwestia. Bądźmy widoczni!! Wybierajmy ubrania z odblaskami, dodatkowo starajmy się być jak najbardziej odblaskowymi. Dla własnego bezpieczeństwa i żeby nie było nieprzyjemnych sytuacji.

Ważną rzeczą jest również posiadanie dobrej czołówki. Bez tego po ciemku, zwłaszcza w terenie się biegać po prostu nie da. Owszem nasze oczy w jakimś stopniu przyzwyczajają się do ciemności, ale bez przesady. To jest po prostu must have!

Zabierajmy ze sobą również telefon komórkowy. Naprawdę może się przydać w przypadku niespodziewanego wypadku. Poza tym warto czasem skorzystać z GPS, gdy się zgubimy. W nocy wszystko wygląda inaczej i wystarczy raz źle skręcić, a można się pogubić na amen. Skoro obecna elektronika pozwala nam na bezproblemowe skorzystanie z mapy to nie żałujmy sobie takich udogodnień.

Ubłocone buty marki Salomon Speedcross 3 po biegu w tereniePlusem biegania po nocy jest brak świadomości jak długo jeszcze do szczytu górki i nie dobija Cię widok długiej prostej. Nie widzisz jak bardzo masz brudne buty, oprócz tego że czujesz w nogach coraz większy ciężar od wbijającego się błota między bieżnik.

Mimo inności nocnego biegania, czasem i ono potrafi dobić. Dlatego cieszę się jak szczur na otwarcie kanału, gdy wiem że mam wolne i mogę pobiegać w dzień, popatrzeć sobie na okolicę i po prostu biec ciut szybciej, gdyż nie trzeba uważać na każdy krok. Generalnie dochodzę do wniosku, że gdyby nie ta różnorodność pogody, pory roku to bieganie bardzo szybko by się nam – biegaczom znudziło. Nawet spadek chęci jest urozmaiceniem treningu, zwłaszcza gdy jednak wyjdziemy z domu i zrobimy to co do nas należy. Mam jednak nadzieję, że takie momenty nie będą miały miejsca zbyt często, a jeżeli już do nich dojdzie to nie potrwają za długo, bo wrócić do treningów po całkowitym odpuszczeniu jest trudniejsze niż się wydaje.

  • http://www.jankowskit.pl/ Anna

    Bardzo interesująca perspektywa.

  • andrew

    Ja biegam właśnie wieczorami i uważam, że to najlepsza pora. Rano jestem zbyt zmęczony i niewyspany. A wieczorem człowiek jest zawsze rozbudzony i aktywny. Przynajmniej ja tak mam.

  • http://psiewedrowki.pl/ Iwona i Fado

    Uwielbiam biegać z psem :) inna sprawa że jak trenuję z Fado to tylko po 23 (bo wszystkie popierdółki zaczepne już śpią) i mamy cały park dla siebie. Lasu nocą się boję, bo za ciemno jest (tak boję się ciemności :)).

    Ostatnio treningów mniej, bo pas biodrowy już zaczyna uciskać i przeszkadzać, ale od kwietnia mam nadzieję na powrót :)

  • http://www.jankowskit.pl/ Anna

    Brr… teraz to już chyba za zimno, przy okazji zapraszam na http://www.dormato.com.pl/