12 sie
2014
Kategoria: Bieganie, Lifestyle, Zwierzęta
Dodane przez    2 koment.

II Bieg Szlak Trafi

9 sierpnia 2014 II edycja Bieg Szlak Trafi - zdjęciaOd kilku dni systematycznie oraz intensywnie padało, a 9 sierpnia zbliżał się nieuchronnie. To oznaczało tylko jedno. Na II edycji Bieg Szlak Trafi będą kałuże i kąpiele błotne, czyli całkiem inaczej niż na pierwszej, gdy lessowe wąwozy przywitały nas kurzem i niesamowitym gorącem. Co tu dużo mówić cieszyłam się na ten start jak dziecko. 14 kilometrów po Kazimierskim Parku Krajobrazowym to nie są przelewki, ale naprawdę wymagająca przeprawa, a do tego przy genialnej organizacji można się upodlić z bananem na twarzy.

Na miejsce dojechaliśmy samochodem i udało się zaparkować na parkingu koło Karczmy Parchatka. Bardzo szybko odebraliśmy pakiety startowe i ulokowaliśmy się pod parasolami. Biegaczy nie było za dużo, ale systematycznie napływali z przeróżnych stron. Dumnie przypinałam swoją piękną “7” do Koszulki Mocy. Wiadomo, tym razem również Biegłam dla Bartka, żeby i on mógł biegać, więcej o akcji na naszmaraton.pl. Cały czas rozglądałam się za znajomymi twarzami, ale z moim wzrokiem to niestety jest tak, że muszę na kogoś wpaść żeby go dostrzec.

W tym roku start organizatorzy rozłożyli nas na dwie tury. Bieg na 14km ruszył jako pierwszy o godzinie 11.00, natomiast krótszy dystans (7,5km) wystartował 15 minut później. Przed startem mieliśmy zapewnioną rozgrzewkę z przesympatycznym Stasiem z Avangarda Fitness i SPA. W trakcie rozgrzewki spotkałam Anię ze Świdnika w Koszulce Mocy! :) Super, że mogłyśmy się spotkać i porozmawiać jeszcze po biegu.

9 sierpnia 2014 II edycja Bieg Szlak Trafi - zdjęciaCała trójka, czyli ja, Ad. z Tosią, ustawiliśmy się na końcu stawki, bo nie wiedzieliśmy jak nasza długołapa zawodniczka zareaguje na tylu biegaczy w jednym miejscu. Warto podkreślić, że to był jej debiut w zawodach.

Początek był po prostu bajeczny. Każdy musiał utaplać się w błocie, buty ślizgały się po gliniastym podłożu, niektórzy wybrali drogę na skróty, która wsysała nogi aż po same kolana. Potem było już tylko przyjemniej, czyli pierwszy podbieg. Wiadomo dobry bieg to taki na którym od pierwszego kilometra z trudem łapiesz powietrze w płuca, organizm rozgrzewa się do czerwoności i czujesz jak pot spływa ciurkem, wszelkimi możliwymi wąwozami na Twoim ciele. Wtedy wiesz, że czeka Cię niezapomniana zabawa i walka z samym sobą. Na podbiegu prułam pod górę, wyprzedzając parę osób. Wiedziałam, że tutaj mogę lecieć bez przechodzenia w marsz, bo zaraz potem było płasko, i tak mniej więcej do piątego kilometra. Dokładnie po tym podbiegu Ad. z Tosią mi zniknęli i coś mi mówiło, że wykręcą ładny wynik. W wąwozach, jak wszystkim wiadomo, to co podbiegasz zaraz szybko musisz zbiec i odwrotnie. W międzyczasie musisz uważać na płynące środkiem źródełka, mniejsze i większe kałuże, błotko różnej maści, gałęzie, zwalone drzewa, a do tego jeszcze oglądać wspaniałe widoki, cieszyć się chwilą i uważać przy wyprzedzaniu. Przed największym podbiegiem tego dnia, spotkałam Renatę z radosne-bieganie.blogspot.com. Troszkę pogawędziłyśmy i nawet chciałam dłużej pobiegać ramię w ramię, ale nogi strasznie mnie niosły. Nie mogłam tego zmarnować. Kolejny podbieg pokonałam do połowy biegiem, a potem już ostro maszerowałam i tutaj przed samą górą udało mi się wyprzedzić sporą grupkę osób. Właśnie, właśnie nadal nie ma komarów ani gzów? giezów? i muszków. Podejrzewam, że poleciały z czołówką…jak dobrze być w końcówce. Po męczącym podbiegu na górze czekała na biegaczy woda. Potem już prosta, gdzie mogliśmy podziwiać piękną panoramę na Wisłę, a potem siuuup na dół, czyli baardzo stromy, zdradliwy zbieg i tu jak zwykle parę osób mnie wyprzedziło, bo na 9 sierpnia 2014 II edycja Bieg Szlak Trafi - zdjęciazbiegach mocno uważam na kolana. W drodze na kolejny podbieg stała sympatyczna gospodyni z wodą, jednak odmówiłam i zaczęłam żółwim tempem pruć na górę. Oczywiście parę osób wyprzedziłam, ale najwięcej siły dały mi słowa starszego biegacza (on leciał, a nie biegł!!) “Brawo, brawo, tak trzymaj!”. Byłam jedyną osobą, która podbiegała, a na pewno kobietą ;) Znowu w dół by znaleźć się w “połowie” trasy pod karczmą. Tutaj bieg na 7km miał swój koniec, a my – czternastki lecieliśmy dalej.

Na wodopoju dostałam dwa kubeczki. Wolontariusz zasugerował, żeby jeden wypić a drugi wylać na głowę, ja wypiłam obydwa. Była okropna duchota, gorąc, wszystko parowało i nie chciałam się odwodnić. Piłam po trzy kubeczki na każdym punkcie. Druga pętla była inna, po prostu łatwiejsza. Więcej po płaskim i przeważały zbiegi. Oczywiście nie zabrakło paru podbiegów, a zwłaszcza tego słynnego z kilkoma zakrętami. Znam go na pamięć i wiem, że można się konkretnie rozczarować licząc na koniec, a tu jeszcze trzeba pruć – maszerować. Wyprzedziłam znowu na nim kilka osób. Od rozpoczęcia drugiej pętli biegłam praktycznie sama. Delektowałam się tą chwilą i czasem tylko kogoś mijałam. Uwielbiam biegi w terenie za szybkość z jaką mijają, za te momenty spokoju, wytchnienia oraz możliwości skupienia się na sobie i szlaku. Na ostatnim punkcie z wodą podziękowałam wolontariuszom stwierdzając, że ratują nam życie, bo tak w istocie było. Na samej końcówce kibice krzyczeli, że to już meta i że niedaleko, na co odpowiedziałam, że Wielka Szkoda. Dodatkowe 7km na dobicie by się przydało – tak, tak, tutaj ponowna prośba do Organizatorów.

9 sierpnia 2014 II edycja Bieg Szlak Trafi - zdjęciaNa mecie piernikowy medal w kształcie koguta oraz dodatkowy wykonany z drewna. Kończąc bieg widziałam zmęczonego Ad. z Tosią. Podczas całego biegu myślałam o nich jak sobie radzą.

Jak odpoczywałyśmy z Tosinką na kocu to zapytałam się jej o wrażenia. W sporym skrócie: “Biegło mi się wspaniale. Owszem pogoda nie rozpieszczała, ale jestem przyzwyczajona do takich temperatur, bo moi opiekunowie systematycznie zabierają mnie na treningi. Odkąd mnie adoptowali ze schroniska i zaczęłam rosnąć na potęgę (miałam być chihuahua – phi, co ten weterynarz się zna), okazało się że urodzona ze mnie biegaczka. Przyznam się szczerze, że miałam wielką chęć wygrać. Ciągnęłam Ad. jak mogłam, ale on jeszcze za mną nie nadąża. Bardzo dobrze mi się z nim biegło, ładnie sygnalizował po której stronie mamy wyprzedzać i z tego co policzyłam to ponad setkę biegaczy minęliśmy. Wody pić nie chciałam, nawet siku nie robiłam, żeby mieć lepszy wynik. Niestety Ad. musi jeszcze potrenować, bo ewidentnie mnie spowalniał. Najbardziej podobało mi się jak inni ludzie dopingowali i cieszyli się na mój widok. Nie rozumiałam czemu maty piszczą i to mnie wyrywało z tempa, no i to latające coś bardzo mnie rozpraszało. Całościowo uważam debiut za mega udany. Uwielbiam teren, błoto z wodą, krzaki i las. Opiekunowie od samego początku zadbali o to żebym miałam ogromną radość z biegania i dzięki temu, nie mając nawet roku, debiutowałam w zawodach. Dziękuję bardzo za medal! Był przepyszny :) Wrócę tam za rok”.To tyle od Tosi – długołapki.

9 sierpnia 2014 II edycja Bieg Szlak Trafi - zdjęciaPodsumowując II Bieg Szlak Trafi znowu mnie nie zawiódł. Trasa baaardzo mi się podobała. Strasznie się cieszę, że w tym roku mogłam pobiec cały dystans. W zeszłym roku się kontuzjowałam i tym bardziej byłam podekscytowana startem. Podczas biegu okazało się, że pąSchodking oraz rok ćwiczeń z Chodkiem dały mi moc na podbiegach. Zakwasów u mnie całkowity brak, natomiast Ad. do dzisiaj coś tam odczuwa. Praktycznie nie ma się do czego przyczepić i za rok zrobię wszystko żeby wystartować. Były dodatkowe atrakcje jak Bieg Na Stok, gdzie do wygrania były koperty, losowanie nagród, których w tym roku było znacznie więcej i wiele, wiele innych. Nie pozostaje nic innego jak czekać na trzecią edycję. A kto nie był na drugiej już może żałować i  polować na zapisy do następnej!!

Link do większej galerii zdjęć z II edycji Bieg Szlak Trafi.

  • Damian Orzechowski

    Uwielbiam czytać relacje z biegów ;) Twoja jest naprawdę dobra. Gratuluję występu. jestem niezwykle szczęśliwy czytając jak biegacze w Koszulkach spotykają się na biegach w różnych częściach Polski. mega!

    • http://bliczek.pl/ Dorotka

      Dzięki :) Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, że jest ktoś poza mną jest w Koszulce Mocy :) Od razu łapiesz kontakt i czujesz jakbyś znał tę osobę od dawna, niesamowita sprawa :)