13 sty
2015
Kategoria: Bieganie, Lifestyle
Dodane przez    3 koment.

Kiedy maraton to za mało?

Kto nie czytał wstępu to zapraszam TUTAJ. Ten wpis jest ciągiem dalszym.

Ścieżka w lesieZapytajcie po co mi bieganie? Po co mi maraton? Czemu gonię za kilometrami? Bo to uwielbiam! Lubię zmęczenie, reżim własnej głowy i zbliżający się cel, który świadomie wybrałam. Nie będzie łatwo, dobrze o tym wiem. Połączenie biegania z pracą – dość wyczerpującą fizycznie oraz psychicznie to spore wyzwanie, a do tego konkretny WIELKI cel nic nie ułatwia, a wręcz komplikuje stan rzeczy.

Wczoraj był poniedziałek, czyli w moim nowym planie treningowym dzień regeneracji na basenie. Obecny plan jest mocno rygorystyczny, bardzo wymagający i strasznie niepewny. Kompletnie nie wiem jak mój organizm zareaguje na codzienną dawkę wysiłku fizycznego. Jest różnorodnie biegane, intensywnie ćwiczone i basen z saunowaniem. Kilometraż będzie wzrastał co tydzień mniej więcej o 10km, by docelowo oscylować tak jak sobie założyłam. Chcę spróbować zmierzyć się z “ciut” dłuższym dystansem niż maraton. Dłuższym o dziesięć kilometrów. Co by nie było dla mnie za łatwo, nie będzie po płaskim, będą górki, pagórki i góreczki, czyli to co mnie rajcuje najbardziej.

Dystans około 52 kilometrów to już ultramaraton. To Pragnienie kilometrów, które rzuciło się na głowę. Nie mam pojęcia czy to jest normalne. I nie odpowiem na to pytanie nigdy. W moim mniemaniu jestem nie za bardzo odchylona od normy, może lekko pokiereszowana przez życie. Po pięknym starcie w Maratonie Poznańskim, powiedziałam do się że to już ostatni start na asflacie. Chociaż już wiem, że 24 stycznia pojawię się na Nocnej Dyszce do Maratonu w Lublinie i być może na Półmaratonie Warszawskim. Ale kwestia PMW to jeszcze duży znak zapytania. Zawsze powtarzałam, że nie lubię asfaltu, że mnie denerwuje i nic nie daje mi takiej przyjemności jak bieganie na czworakach w błocie, pod górkę, gdzieś tam zostawiając po drodze buty. Nie przeszkadza mi twardy piach w ustach, nie szkodzi, że pod wiatr nie czuję się (jeszcze) przezroczysta. Lubię zmęczenie, świeży sok z buraków z marchewkami (moje ostatnie odkrycie!), chce mi się wejść na wyższy level ćwiczeń na stabilność (część 1 i część 2 od Kasi). Z zapartym tchem oglądam górskie filmiki Krasusa i już myślę kiedy zacznę takie wygibasy.

Nakręciłam się na start w Ultramaratonie Podkarpackim jak szczerbaty na suchary. Już obmyślam taktykę biegu, czytam o jedzeniu, o piciu, co dla mnie będzie najlepsze. Polegam na dość sporej znajomości swojego organizmu. A o nim wiem już naprawdę sporo, właśnie dzięki bieganiu. Teraz już wiem, że dobre bieganie to nie tylko klepanie kilometrów, to również godziny spędzone w domu na ćwiczeniach, to dieta i przede wszystkim słuchanie swojego organizmu.
Góry, szczyty gór w chmurach

Każdemu zależy na czymś innym. Jeden skupia się na szybkości, drugi na wytrzymałości, a trzeci zdrowotności. Absolutnie żadna ścieżka nie jest zła, żadnej nie potępiam. Akceptacja inności każdego z nas to pogodzenie się z własnymi pragnieniami, tym co nas kręci i podnieca. A przed tym nie ma co się kryć.

Wstępnie moje plany na początek roku 2015 już zdradziłam. Raczej za wiele tutaj nie dołożę. Najważniejszy start wypada dokładnie 9 maja. Wtedy razem z Ad. staniemy na Rynku w Rzeszowie i polecimy po ultra (ja na dystansie ponad 50km, a on ponad 70km).

Robaczki a teraz Wasza kolej. Zdradzamy swoje plany na ten rok! Wszelkie pytania, ciekawe linki do relacji górskich, pomocnych ćwiczeń i porady jak zawsze mile widziane :)

  • http://psiewedrowki.pl/ Iwona i Fado

    szacun za twoje dystanse i powodzenia! może kiedyś spotkamy się na mecie – jak dobiegnę :) mi w tym roku dużo się pozmienia, ale chcę we wrześniu półmaraton przebiec. No i zawody polskiej ligii dogtrekkingu w planach mam + jak się uda to zdobycie licencji zawodnika polskiej ligii zaprzęgowej w kategorii canicross :)

    • http://bliczek.pl/ Dorotka

      Trzymam kciuki za Twoje plany! :) Muszę przyznać, że również spore wyzwanie przed Tobą.
      Wiem, wiem że u Ciebie duża rewolucja, podobno życie i spojrzenie na świat zmienia się wtedy o 180 stopni ;) Zdrówka przede wszystkim!

      • http://psiewedrowki.pl/ Iwona i Fado

        dziękuję bardzo :) ja się już powrotu do biegania nie umiem doczekać :D